Made In Bialystok

 

Sonda

  • TAK CZY NIE?
głosuj     wyniki

Punk rock umarł? Zależy dla kogo. Wywiad z Robertem Brylewskim

autor: Kamil Dąbrowski,
15.01.2010, 17:11


Nasz dziennikarz Kamil Dąbrowski naprawdę lubi ryzyko - legendę polskiego punka spytał:  punk rock umarł? Zapraszamy do lektury rozmowy z Robertem Brylewskim - muzykiem m.in. Izraela i Kryzysu.

 

 


Robert Brylewski (aka Afa, Robi Goldroker) – muzyk, gitarzysta, wokalista, kompozytor, autor tekstów. Współzałożyciel wielu zespołów: legendarnego Kryzysu, równie znanej Brygady Kryzys czy Armii. Jest liderem jednej z najbardziej kultowych grup reggae - Izrael.

Kamil Dąbrowski: Punk rock umarł?

Robert Brylewski: Zależy dla kogo…

A rock?

Wiesz… pobożne życzenia. Podobnie może być z bluesem czy jazzem. Albo muzyką barokową. Zastanawiam się jak to się stało, że taka np. muzyka barokowa nie umarła. A są przecież ludzie, którzy to pielęgnują i tym się fascynują. I to automatycznie wchodzi do światowej kultury. I tyle. Jazz i blues weszły też do tej kultury i to sam się stało na masową skalę z reggae czy punk rockiem. I nie dotyczy to samej muzyki. Mówi się o stylistyce punkowej, o modzie związanej z tymi gatunkami czy nawet z literaturą.

Czy można w takim razie stwierdzić, że jest potrzebny jakiś specjalny rodzaj promocji? Czy takie gatunki jak punk, reggae można dobrze wypromować?

Jeśli chodzi o reggae to akurat to się udało w Polsce. Znaleźli się pasjonaci, którzy zajęli się tym wszystkim i poświęcili swój czas. Mam na myśli głównie Petera z Ostródy [Piotra Kolaja – dyrektora Ostróda Reggae Festiwal – przyp. red.]. To z jego inicjatywy powstał festiwal, który jest uwieńczeniem całej tej sceny reggae. I ta scena jest ogromna. Ona przerosła moje wszelkie wcześniejsze oczekiwania, nas, którzy grali roots reggae, takie typowe, wiesz, korzenne, niemal religijne w 1983 roku. My, czyli Izrael, Gedeon Jerubbaal, Daab, Bakszysz. To były pierwsze kapele polskiego reggae.

Punk, reggae, rock, elektronika – to gatunki, których już doświadczyłeś w swoim życiu zawodowym. Czym możesz nas jeszcze zaskoczyć?

Mam teraz sporo fajnych projektów na najbliższe miesiące. Dlatego też niektóre z nich muszę przenieść na plan dalszy. Np. swoją płytę solową odkładam w czasie, bo w ostatnim półroczu nagrałem fajny album z zespołem Armia, kolejny – z zespołem 52UM, a także dubowy krążek. I to wszystko w przeciągu pół roku. Kolejne pół zapowiada mi się równie owocnie.

Jak oceniasz ponowną współpracę z Tomkiem Budzyńskim? Po latach znowu zagraliście pod wspólnym, starym szyldem – Armia. Album „Freak” ukazał się zaledwie kilka miesięcy po wcześniejszym „Der Prozess”.

Myślę, że jest to przełomowy album dla Tomka Budzyńskiego jako artysty. Do tej pory „katował” słuchaczy dość ciężką muzyką. To jest propozycja odejścia od schematu, od formy, od konkretnych oczekiwań. To jest też ukłon Budzego w stronę sceny muzycznej począwszy od Pink Floyd, poprzez punk rocka do czasów dzisiejszych. Bez żadnej indoktrynacji.

Co sądzisz o Facebook’u? Sporo Twoich znajomych pozakładało swoje profile. Promują się, komunikują się z wielką liczbą fanów, artystów, znajomych. Mówię m. in. o Tomku Lipińskim i Macieju Magurze Góralskim. Pierwszy z nich promuje w tym przypadku audycję Wysypisko, której możemy słuchać w Roxy FM.

A ja nie mam konta na Facebook’u. To pożeracz czasu. Już przez samą grzeczność odpowiadać na wszelkie zapytania, kontakty… A propos Lipińskiego i Góralskiego – wiesz co Magura napisał pod jednym ze zdjęć Tomka na Facebook’u? Wszyscy jakieś tam komentarze, a że to fajne, a stare czasy, a ciu, a siu… A Magura – no ładnie, ale czy mądry? (śmiech). Mam swoje profile na MySpace i YouTube, chociaż uważam za paranoję używanie kilku komunikatorów czy portali społecznościowych w przypadku dość banalnych spraw. Doszedłem do wniosku, że kontakty będę utrzymywał jedynie drogą mailową. Ktoś pewnie pomyśli, że może jego ignoruję, bo nie odpowiadam na jego wiadomości przez np. YouTube. Wiesz, jaz Internetem jestem powiązany od wczesnych lat ’90. Generalnie interesowało mnie to wszystko od samego początku. Ale byłem wychowany na tych prostych systemach operacyjnych. Jestem zwolennikiem Atari i Amigi. Mam inne w tej materii doświadczenie i do takiego Windows czy Microsoftu podchodzę kontestacyjnie. Wracając do YouTube – staram się tam zamieszczać wartościowe materiały. W tej chwili mam około stu filmów. I są to zapisy z koncertów, teledyski, jakieś animacje…


Dochodzi oczywiście jeszcze monopol związany z tego typu portalami społecznościowymi, aplikacjami czy innymi mega gadżetami ery technicznej XXI wieku. Kiedyś były właśnie te wspomniane Amigi czy Atari, a dzisiaj mam „łindołsy” i „jujuby” czy „fejsbuki”. A propos – Facebook zapowiada wniesienie opłaty za korzystanie z ich usług.

Kiedyś wszystkim obiecywano w kapitalizmie, to, że masz konkurencję, a Ty możesz walczyć o swoją pozycję, o swoje miejsce. To, że Windows, Microsoft, Media Player czy Explorer mają razem jakieś 90 % zysków na całym rynku to już nie świadczy o jakiejkolwiek konkurencji. Nie ma mowy o jakiejkolwiek wolności na rynku. Całe szczęście, że nie udało się tym ludziom zawładnąć Internetem, bo wtedy za każde pierdnięcie, za każdy wysłany e-mail musielibyśmy dziś płacić.

Jakieś konkretne plany na najbliższą przyszłość? W zapowiedziach Biodro Records, firmy wydawniczej Tymona Tymańskiego, figuruje twój elektroniczny album „The King Is Back!”

Na ten rok mamy z Kryzysem dwie płyty – jedna ze starymi numerami, a druga będzie zupełnie nowa i zaskakująca. Poza tym nawiązaliśmy współpracę ze studiem Litzy (Roberta Friedricha – przyp. red.) w Poznaniu. Z kolei bardzo bym chciał wydać te moje Warsaw Beat’y. To byłaby taka kolekcjonerska wersja. Choć już na pewno nie powrócę do tego co zrobiłem na pierwszej płycie.

Mój ulubiony utwór z tej pierwszej to „De Myourg Song”. Mam jakiś sentyment.

A to jakiś totalny odlot, techno takie, ale ujdzie (śmiech). Moje dwa ulubione to „Rebel Booster” i „Alley Soldiers”. Teraz robię totalnie inną muzykę, która nie ma nic wspólnego z house, jungle. Bliżej już do punka i muzyki ludowej. Są tam takie elementy, które kojarzą z też z tym gatunkiem, z tą muzyką jak na Warsaw Beat, czyli z muzyką taneczną.

Dziękuję za rozmowę.
Kamil Dąbrowski, Białystok 10 stycznia 2009


Już niedługo uruchomimy nasz własny i jedyny w swoim rodzaju newsletter. Dowiesz się z niego o imprezach, na które warto się wybrać, przeczytasz recenzje premier kinowych. A jeśli nie mogłeś być na ciekawych wydarzeniach - z naszego newslettera dowiesz się i zobaczysz, co przeszło Ci koło nosa ;)
Co więcej - planujemy organizowanie konkursów z nagrodami tylko dla użytkowników newslettera.
Zapisz się już teraz. Zajmie Ci to najwyżej 5 sekund. KLIKNIJ!

 

Tagi: robert brylewski, kryzys, brygada kryzys, izrael, punk rock, koncerty białystok, rozrywka białystok, madeinbialystok.com, kamil dąbrowski,


« powrót

Nasi partnerzy