Made In Bialystok

Sonda

  • Której z wizytówek Białegostoku brakowałoby Ci najmniej?
głosuj     wyniki

Po drugiej stronie kina. Część 1

autor: Adam Guzowski,
15.02.2010, 13:45


Zgodnie z wcześniejszą informacją nasze dzisiejsze spotkanie miało być o "kulturze podróżowania". Postanowiłem zmienić temat na zdecydowanie bardziej "kulturalny". Jak może sugerować tytuł tekst będzie o kinie.  O kinie przez duże "K". O kinie dalekiej Azji, które jest niemalże dla nas niedostępne.  A szkoda.

Podróżując po dalekich krajach nie sposób pominąć pamiątek. Cóż lepiej będzie nam przypominać niezapomniane chwile niż pamiątka. Może to być śliczna "thanka" z Nepalu. Może to być jedwabny szal z Radżastanu. Kawałek czarnej soli wydobywanej wysoko w Himalajach.
A co powiecie na filmy?
Kupione gdzieś na końcu świata. Na straganie, pomiędzy rajskimi owocami a koralikami.  Lecz zanim (za grosze) kupimy kilkanaście niepowtażalnych filmów zapraszam was do kina Bollywood.


Być w  Indiach i nie odwiedzić kina to niewybaczalny błąd! Nie mam na myśli samego filmu, lecz tego co się dzieje przed seansem i w czasie jego trwania.
Prawie wszystkie filmy Bollywood są o tym samym. Jest ona, jest on. Jedno jest zza granicy (z Pakistanu, lub ze skłóconej rodziny), drugie z Indii. Po wielu perypetiach zakochują się w sobie. I co chwila tańczą i śpiewają.


Przed kinem gromadzą się grupki ludzi. Przedział wieku w pełnej skali. Od starszych państwa po szkolną młodzież. W wejściu do kina stoją ochroniarze i bileterzy. Kwadrans przed senasem wszyscy wchodzą do głównego hallu. Wnętrze wygląda jak sala bankietowa w pałacu. Ogromne żyrandole,dywany, bukiety kwiatów. Wśród kilkuset ludzi największe wrażenie wywołujemy MY. Miejscowi uśmiechają się do nas. Kiwają głowami i bez pardonu robią nam zdjęcia. Nie pozostajemy dłużni i także robimy sobie kilka pamiątkowych zdjęć z grupą ślicznych dziewczyn.


Sala kinowa podobnie jak "poczekalnia" robi wrażenie. Jest ogromna. Ekran gigantyczny.  Zaczyna się seans. W filmach Bollywoodu często wplatane są teledyski. Tak też jest i tym razem. Zaraz na początku seansu oglądamy teledysk. I tutaj dla nas zaskoczenie na miarę głównej wygranej w Lotto. Połowa sali wstaje i tańczy. Śpiewa, klaska i wznosi okrzyki do każdego nowego aktora na ekranie. Czyste szaleństwo.  Mimo, iż z filmu mało zrozumiałem to bawiłem się przednio.

 

 

Wróciłem do kraju i wybrałem się na amerykańskie oglądadło z efektami.
Nie muszę Wam pisać jak to wygląda u nas. Idealna scenografią do filmu o zombie.


W następnym i zarazem ostatnim spotkaniu zaprezentuję filmy z dalekiej Azji. Przygotujcie się na unikatowe kino. Zapraszam.
 


Adam Guzowski
 

Tagi: Po drugiej stronie kina, Adam Guzowski, podróże, film, kino, kino białystok,


« powrót

Nasi partnerzy