Made In Bialystok

 

Sonda

  • TAK CZY NIE?
głosuj     wyniki

"Musi mi coś dokuczać’’. Rozmowa z Martą Dzido.

autor: Mariusz Rajkiewicz,
10.11.2009, 23:32


O buntowanie się, uwikłanie w życie i oszczędzanie słów - Martę Dzido pyta Mariusz Rajkiewicz. Pretekstem do rozmowy jest premiera antologii ,,Wolałbym nie’’, pod redakcją Grzegorza Jankowicza, wydanej w serii "Linia krytyczna" przez krakowski ha!art .


Mariusz Rajkiewicz: ,,Wolałbym nie'' to metafora biernego buntu. W antologii o tym samym tytule sprzeciwiasz się, między innymi, zbudowanemu przez media Twojemu wizerunkowi buntownika. Twoja twarz wyczyszczona z realności za pomocą fotoszopa, widnieje jako ikona artysty niepokornego obok wizerunku Jamesa Deana na okładce kobiecej prasy. Naprawdę bycie buntownikiem tak męczy? Jest tak bardzo rozbieżne z Twoim prawdziwym "ja", czy może odczuwasz skutki uboczne medialnej kreacji? Jakie są plusy i minusy bycia na świeczniku?

Marta Dzido:  "Dwie litery " to bardzo osobisty tekst, napisałam go dwa lata temu, kiedy byłam na stypendium i pisząc go nawet nie sądziłam, że zostanie wydany w takiej właśnie antologii. Kiedy zostałam zaproszona do wzięcia udziału w literackim projekcie "Wolałbym nie" pomyślałam, że to moje opowiadanie idealnie do niego pasuje. To był wtedy taki moment w moim życiu, że zaczęłam zauważać rozdźwięk między tym, jaką mnie widzą i opisują media, a tym jak jest naprawdę. Jechałam pociągiem, miałam w kieszeni ostatnie dziesięć złotych, a pani obok mnie czytała kolorowe pismo. I tam był James Dean, Marek Hłasko i Marta Dzido - kolorowi i uśmiechnięci buntownicy XX wieku. Koszmar. Mój bunt w tamtym momencie był na poziomie zero, a główne pytanie egzystencjalne brzmiało: skąd wziąć pieniądze na nowe buty dla mojego dziecka. Tyle. Marta Dzido - młoda pisarka nie ma co włożyć do garnka. Tak sobie pomyślałam. A osoba w gazetce dla pań, osoba podpisana moim imieniem i nazwiskiem wydała mi się obca i nierealna. Wszyscy ci "buntownicy" byli spłaszczeni i jednakowi - idealni, żeby mini-artykuł o nich umieścić, między reklamą kremu a poradami jak wywabić plamę. Poczułam że coś, co wyszydzałam w "Małżu", teraz szydzi ze mnie. Dziwne uczucie, smutne, ale nie do uniknięcia, jeśli się chce być szczerym ze sobą.

W opowiadaniu ,,Dwie litery'' piszesz, że młodym pisarzem może dziś być każdy kto chce. ,,Wystarczy, że się poruszy kontrowersyjny temat: homoseksualizm, kościół, feminizm, terroryzm, pedofilia''. Twoja druga (w kolejności publikacji) książka ,,Ślad po mamie'' porusza temat aborcji. W Polsce, medialnym zainteresowaniem cieszą się książki autorów, których można utożsamić z ich bohaterami. Przykładem - sukces ,,Lubiewa'' czy ,,Pod mocnym aniołem''. Nadal jesteś medialną specjalistką od aborcji? Czy sukces ,,Śladu po mamie'' nie jest zbyt wysoką ceną którą musisz płacić w ,,życiu po książce''?

Wydanie "Śladu po mamie" z dopisanym kilka lat później wstępem było dla mnie bardzo trudną decyzją. Przede wszystkim, ze względu na moje życie prywatne. Czym innym jest powiedzenie "Przerwałam ciążę" tysiącom anonimowych ludzi, a czym innym powiedzenie tego najbliższej rodzinie, znajomym. Nie żałuję. Wiele kobiet mi dziękowało i mówiło, że dzięki temu one też mogły o tym powiedzieć.

Twój literacki debiut - ,,Małż'' - wyróżnia się, między innymi, sposobem publikacji, został wydany w dwóch wersjach: z optymistycznym i pesymistycznym zakończeniem, otwierając szeroką furtkę interpretacyjną. Przy tej okazji chciałbym zapytać, która wersja jest Ci bliższa i czy masz świadomość, jak niewiele dzieli czasem literaturę obyczajową od popliteratury dla mas. Może się nie zgodzisz, ale dwie wersje ,,Małża'' to dla mnie dwie zupełnie różne lektury. I jeszcze jedno. Gdybyś mogła zmienić zakończenie w swoim ulubionym filmie lub książce - na co byś się zdecydowała?

Są momenty w życiu, w których jeden krok decyduje o wszystkim, w ,,Małżu’’ też jest ten moment. Można zwariować i dać się pokonać, można uciec w świat marzeń, wycofując się z realnego. Można tez przejść na druga stronę, stając się częścią tego, z czym się walczyło. Teraz, kiedy pracuję nad scenariuszem filmu na podstawie ,,Małża’’(wraz z Grzegorzem Lipcem, wstępny tytuł ,,Poza zasięgiem’’), odkrywam coraz to inne możliwe zakończenia. Jest ich więcej niż dwa.

,,Słowa należy oszczędzać bo dużo mnie kosztują''- kolejny cytat z ,,Dwu liter''. Presja napisania kolejnej książki stopniowo zmienia się w depresję, książki zgromadzone w mieszkaniu krzyczą nadmiarem liter. Dość sugestywnie oddałaś stan twórczej stagnacji. Masz czasami chwilę, kiedy wątpisz w Swój literacki talent i obiecujesz Sobie, że to koniec, zarzucasz przygodę z piórem (klawiaturą) na dobre? Skąd się w Tobie bierze potrzeba pisania i jakie potrzeby własne za jego pomocą spełniasz?

Nie jestem "pełnoetatową" pisarką. Ja po prostu pisuję. Nie mogę zmusić się do pisania. Nie potrafię pisać na zadany temat. Piszę kiedy mam taka potrzebę, a potrzebę mam wtedy, kiedy mnie coś uwiera. Sam proces tworzenia jest dosyć bolesny, ale później czuję się dobrze, oczyszczona. Więc to pewnie rodzaj takiej autoterapii, albo autodestrukcji – zależy z której strony się to obserwuje.

Chłopak Marty z ,,Dwu liter’’ pisuje w jednym z tygodników teksty o literaturze ,,na nie więcej niż sto pięćdziesiąt znaków’’. Mój naczelny, mimo pozostawionej mi dużej wolności wypowiedzi, często strofuje mnie, że moje teksty są za długie i zbyt dogłębne, co z czytelniczego punktu widzenia jest ponoć niezbyt atrakcyjne. Jak, choćby w kontekście wspomnianych bólów twórczych, czuje się autor, którego twórczość jest bardzo często recenzowana tekstem, mieszczącym się w kilku esemesach?

Na szczęście to nie mój problem. Nie myślę o recenzjach, o wiele ważniejsze dla mnie są słowa czytelników/czytelniczek.

,,Poczucie wartości Marty jest zwykle bliskie zeru. Ale rośnie, gdy klaszczą’’. Co jeszcze miło łechcze ego Marty?

................ to bardzo autoironiczny fragment, chyba nie chcę się o nim rozpisywać..

Tęsknota za ,,własnym pokojem’’, pozbawionym oddechu mężczyzny to wyraźne nawiązanie do klasycznego już, kultowego w środowisku feministycznym tekstu Virginii Woolf. Myślisz, że symbolem polskiego literackiego feminizmu może się stać cytat z Marty Dzido: ,,To ja jestem twoją książką, to mnie przeczytaj przed snem. To ja układam się dla ciebie w miłe zdania, jestem twoim happy Endem, wierszem, wersem, albo nawet spisem treści. Jestem twoim kontrowersyjnym tematem. Twoją aborcją. Twoim kościołem…’’?

To nie ja oceniam i nie ja klasyfikuję, nie wiem... Moje teksty powstawały gdzieś pomiędzy przewijaniem dziecka, robieniem zakupów, zmywaniem, pracą zawodową, studiowaniem... i ta potrzeba "własnego pokoju" i spokoju, który ten własny pokój daje, jest bardzo silna, jednak wiem też, że pisanie w komforcie, jaki daje na przykład pobyt na stypendium, nie jest korzystne dla mojej twórczości. Mi musi coś dokuczać, żebym pisała mocne i ważne teksty. To jednak jest psychicznie wyczerpujące. Jednak kiedy rozmawiam później z czytelnikami i widzę jak ważne to było dla nich - wiem, że było warto.

Marta Dzido - autorka powieści "Ślad po mamie" (2002, 2006) i "Małż" (2005); publikowała w Lampie, Ha! arcie, e-obiegu, Przekroju; stypendystka Homines Urbani oraz Ministra Kultury w dziedzinie literatura (2007), absolwentka PWSFTviT w Łodzi (2008), zawodowo zajmuje się realizacją i produkcją różnych form filmowych i telewizyjnych, obie jej powieści ("Ślad po mamie" oraz "Małż") zostały przetłumaczone i wydane w Wietnamie (2009), na podstawie powieści "Małż" powstał spektakl teatralny pod tytułem "M" (2009).

Rozmawiał Mariusz Rajkiewicz, napisz do autora!
 

Tagi: Marta Dzido, literatura, książka, ha!art,


« powrót

Nasi partnerzy