

W zeszły czwartek – 28 stycznia w centrum im. Ludwika Zamenhoffa na specjalne zaproszenie Białostockiego Ośrodka Kultury odbył się spektakl katowickiego teatru niezależnego A PART.
Tytułowa Klepsydra stała się alegorią nieuniknionego przemijania, straty i związanych z nimi uczuciami bólu i osamotnienia. Niemalże czterdziestominutowy monodram jest dziełem wspólnym reżysera Marcina Hericha i aktorki Moniki Wachowicz. Był to jedyny spektakl w Białymstoku na ogólnopolskiej trasie dwójki artystów. Wydarzenie zwieńczyła rozmowa na temat granic wolności w sztuce.
Wybierając się na przedstawienie „tylko dla dorosłych” obawiałem się, że użyta przez A PART forma będzie co najmniej niesmaczna. Zapowiedzi mówiły o czterdziestu minutach striptizu. Nie jestem przeciwnikiem nagości w teatrze, jednak trzeba sporych umiejętności reżyserskich by móc dobrze się nią posługiwać. Muszę przyznać, że Herichowi udało się to niemalże perfekcyjnie. Istotą Klepsydry jest pokazanie świata wspomnień, tęsknot, rozpaczy po utraconej osobie. Bohaterem jest kobieta, narzędziem jej ciało w ruchu którego nie zastąpi żadne słowo. Reżyser sam mówi, że tematem działalności teatru są rzeczy, których nie da się wyartykułować, dlatego też woli użyć komunikatu jakim jest gest czy mimika. Uwierzcie mi, że czyni to nie bez uzasadnienia. Taniec w połączeniu z nostalgiczną muzyką Keitha Jarretta i Archive uderza w emocje jak mało co.
Zaraz po wejściu na przygotowaną przez Centrum Zamenhoffa salę miało się wrażenie jakby wszyscy byli zawieszeni w oczekiwaniu na coś niezwykłego. To był ten rodzaj sytuacji, w której obserwując zdarzenie patrzy się ukradkiem na innych, by znaleźć potwierdzenie słuszności swojego zachowania. Nie było przygaszonych świateł, cienia, rekwizytów, za którymi mogłaby się ukryć obnażona kobieta. Jedynie męska koszula i wyłąniająca się spod niej kobiecość, zbyt szerokie spodnie ukrywające sukienkę. Wszystko niszczone w miarę upływającego czasu.
Klepsydra to podróż po nieopisanej stracie, to zrywanie z siebie kawałków wspomnień, które niegdyś wypełniały każdy kształt. Opowieść jest tym dotkliwsza bo dotyczy lub będzie dotyczyć każdego z nas. Sztuka atakuje nas przytłaczającą dawką bezsilności, rezygnacji i smutku, wciąż autentycznego na twarzy aktorki mimo ponad dwuletniego stażu przedstawienia. Ogromna doza wrażliwości w gestach Moniki Wachowicz, która tylko raz zabiera głos słowami Ryszarda Krynickiego, które na zakończenie ośmielę się przytoczyć.
R. Krynicki, Kobieta trzydziestoletnia.
Nic mnie nie zdziwi; moje dziecko: starzec. Moje dziecko
wkładające mi rękę pod minisukienkę w przepełnionym
tramwaju, starzec obmacujący mnie w czyjejś malignie; moje
dziecko: mężczyzna, dziecko pytające, czy wyszło mi z brzucha
ustami, mężczyzna proponujący mi wspólną śmierć jako naj-
pewniejszy sposób uniknięcia niepożądanej ciąży. Mój: cudzy
mąż, mój mąż powracający z odległego miasta, zarażony
podróżą, i jego przyjaciel usiłujący mnie zgwałcić na
małżeńskim tapczanie; młodzieniec: mężczyzna
stojący nad grobem własnego ciała od urodzenia, młodzieniec
naiwnie we mnie zakochany, utożsamiający
swoją pierwszą zmazę ze swą ostatnią
klęską, mężczyzna stojący nad grobem wypchanym
gazetami. Nic, nic mnie nie zdziwi; miłość: rozczarowanie,
miłość, którą znam jedynie z książek czytanych w dzieciństwie
w tajemnicy przed rodzicami, spokój, przeżywany jedynie we śnie
z mężczyzną o psim spojrzeniu; triumf: pohańbienie, triumf, którego
nie można utrwalić, hańba, którą przeżywają w tej części świata
jedynie mężczyźni, niepewni czy nie zostali zdradzeni; kobieta:
:mężczyzna, kobieta rodząca
kalekie dziecko po nieudanym zabiegu, mężczyzna zawsze niepewny
swojego ojcostwa (może bóg zapłodnił); pełnia: niespełnienie,
pełnia, której nie umiem sobie wyobrazić, pustka, której niczym
nie potrafię zapełnić, moje martwe serce. Nic, nic,
nic mnie nie zdziwi, jestem lepszym lub gorszym europejskim
mięsem rodzącym inne mięso, które w każdej chwili, kiedy tylko
nauczy się mówić, może powiedzieć, że nie prosiło się na świat
i że wolałoby być kwiatem; moje unicestwienie spełnia się
nieustannie. Przyjaciół szukam odtąd jedynie wśród zmarłych
w sobie (gdzie to słyszałam?) i wśród zapomnianych
Tagi: klepsydra, a part, teatr, piotr brański,